o codzienności

7 pomysłów jak samemu sobie dać święty spokój

W sobotę obchodziliśmy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Choć niestety dla wielu osób zdrowie psychiczne jest nadal tematem tabu lub tematem w ogóle nieistotnym, ja uważam, że dbanie o „głowę” jest tak samo ważne jak dbanie o zdrowie nerek, czy kręgosłupa. A może nawet ważniejsze, bo jak wiadomo, przewlekły stres sam w sobie może być powodem wielu chorób.

Żyjemy w czasach naprawdę szybkiej codzienności, presji oczekiwań, zalewu informacji i wirtualnej rzeczywistości. Musimy mierzyć się z wyzwaniami, z którymi nie mierzył się do tej pory żadne pokolenie naszych przodków. A teraz w dodatku musimy mierzyć się z pandemią koronawirusa, która niestety pokazuje swoje coraz to gorsze oblicze. W tym wszystkim ważne jest dbanie o higienę psychiczną i robienie choćby prostych rzeczy, które sprawią, że będziemy czuli się lepiej sami ze sobą.

Mam dla Was kilka propozycji dobrych nawyków dla naszego coraz lepszego samopoczucia. Nie powiem, że są to łatwe sposoby, bo sama uczę się każdej z tych rzeczy od dawna, ale jak wiadomo – bez pracy nad sobą, nie ma kołaczy!

1. Życz innym dobrze

Pozornie bycie miłym, pomocnym i życzliwym dla otaczających nas ludzi sprawia, że to inni czerpią z tego korzyści. Niektórym może się nawet wydawać, że bycie miłym jest trochę frajerskie. Ja jednak uważam, że jeszcze więcej zyskujemy w ten sposób my sami. Dlaczego? Bo jeśli dobrze życzysz innym ludziom, to nie zazdrościsz. A przynajmniej nie zazdrościsz w ten niezdrowy sposób, porównując każdy aspekt swojego życia do sukcesów i porażek innych osób. Gdy nie porównujesz się, pozwalasz sobie być sobą i żyć swoim życiem.

Życząc dobrze innym ludziom, dajemy sobie szansę na cieszenie się ich sukcesami. A naprawdę często to radość z sukcesu jest miarą prawdziwej przyjaźni. Warto jest traktować pozytywne wydarzenia i osiągnięcia otaczających nas osób, jako motywację, czy też budującą historię, bo naprawdę – nam nie przybędzie, jeśli innym ubędzie.

2. Nie myśl i nie mów o czarnych scenariuszach

Gdyby w dziedzinie kreślenia czarnych scenariuszy można było zdobyć tytuł naukowy, byłabym już prawdopodobnie profesorem. Mam nieznośny odruch – powodowany zazwyczaj strachem – by każdą, nawet pozytywną sytuację, okrasić na wszelki wypadek dziesięcioma negatywnymi scenariuszami. Tak na wszelki wypadek, by nic mnie nie zaskoczyło. Dopiero setki przeczytanych artykułów, książek, tekstów na blogach, rozmów, wysłuchanych wywiadów, ale przede wszystkim lata (naprawdę lata) pracy nad sobą, pozwoliły mi zacząć wyrabiać sobie odruch odganiania czarnych myśli.

Jaka jest na to najlepsza metoda? Skupić się na czymś innym. Dlatego w momencie, gdy mam słaby okres i dużo problemów na głowie najgorsze, co może być, to leniwy urlop i brak planu. Dla mnie najlepszym sposobem na odpoczynek jest bycie w ciągłym ruchu, zwiedzanie, nowe doświadczenia, przygody, bodźce. Tak, by mózg nie miał czasu na rozkminki.

W codziennej, nie urlopowej, rzeczywistości takie oderwanie dają mi na przykład gry – zarówno te planszowe, jak i na konsoli, rysowanie, rozwiązywanie różnych łamigłówek, takich jak sudoku, ale też gotowanie i pisanie oczywiście 🙂

3. Oszczędzaj (nawet drobne kwoty)

To jest jedno z moich tegorocznych odkryć. Kiedy o tym myślę, mam ochotę krzyknąć „dlaczego dopiero teraz?!”. Przez długi czas myślałam sobie, że żeby oszczędzać, trzeba dobrze zarabiać. W życiu nie powiedziałabym, że nawet niewielkie oszczędności, mogą dać tak duży komfort psychiczny i jednocześnie satysfakcję. Co więcej, gdy zaczynasz oszczędzać, zmienia się zupełnie Twoje podejście do wydawania pieniędzy i tego co uważasz za użyteczne w Twoim życiu.

Myślę, że dla wielu osób, tak jak dla mnie, dużą motywacją do oszczędzania stała się pandemia i niepewność z nią związana. Lockdown stał się też dobrym momentem do ocenienia, ile rzeczy, na które codziennie wydajemy pieniądze, jest nam tak naprawdę zbędnych. Dla mnie to przełom jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy na ubrania, bo z pomocą koleżanek odkryłam aplikację Vinted, na której można kupić prawie nowe ubrania w dużo niższej cenie. Można też ubraniom dać drugie życie, czyli sprzedać je, zamiast wyrzucać do kosza. Jest to więc dla mnie rozwiązanie jednocześnie budżetowe i ekonomiczne.

4. Odważ się robić codziennie jedną rzecz, która Cię przeraża

To zdanie przeczytałam kiedyś na stronie Edyty Zając (swoją drogą przez ostatnie tygodnie przeczytałam chyba jej całego bloga) i bardzo mnie ono zainspirowało. Jestem osobą, która generalnie często i mocno się stresuje, dlatego jest wiele rzeczy, które stanowią dla mnie wyzwanie. Nowe obowiązki w pracy zawodowej, załatwianie spraw urzędowych, czy poznawanie nowego środowiska. Szczególnie, gdy tych rzeczy nawarstwi się dużo, jak w przypadku nowej pracy, można poczuć się przytłoczonym.

Dlatego myśl by robić codziennie jedną rzecz, która mnie przeraża, paradoksalnie daje mi siłę. Bo przecież chodzi tylko o jedną rzecz. Tylko o ten jeden dzień. Nie muszę wszystkiego ogarniać w tej samej chwili, to nawet niemożliwe, a już na pewno zdradliwe.

Pokonywanie swoich barier jest bardzo motywujące i rozwijające. Ale przede wszystkim daje satysfakcję. Nawet jeśli chodzi o drobiazgi, takie jak rozmowa, o której wiemy, że nie będzie łatwa. Często pokonanie jednej bariery sprawia, że od razu mamy siłę i energię pokonywać następne.

5. Dbaj o porządek

I nie chodzi mi tylko o porządek w mieszkaniu, choć ten też jest dla mnie ważny. Chodzi mi raczej o listę priorytetów i zadań. Jestem bardzo chaotyczna, dlatego dbanie o porządek przychodzi mi z trudem. Ale dlatego też tym bardziej go potrzebuję

Jedną z moich większych bolączek jest wieczne nadrabianie zaległości. A gdy mam zaległości, czy to w pracy, czy w rachunkach, czy w kontaktach międzyludzkich (o co w epoce mediów społecznościowych nie trudno), nawet próbując odpoczywać, czuję wyrzut sumienia. Wiadomo, że nie zawsze da się ogarnąć wszystko. Dlatego też uczę się ustawiać sobie listę priorytetów i realizować wszystko, co niezbędne, a z odłożeniem pozostałych kwestii na później, po prostu się godzić.

Podobny problem dotyczył pisania tekstów na bloga. Ostatnie tygodnie naprawdę obfitowały w dużo wydarzeń i myśl o tym, że powinnam znaleźć czas na pisanie była wiecznym wyrzutem sumienia i paradoksalnie coraz bardziej mnie zniechęcała. W końcu ustaliłam sama ze sobą, że skoro i tak nie mam na to czasu, powrócę do tego, gdy będzie odpowiedni moment.

6. Bądź wdzięczny: ludziom, Bogu i sobie

Kiedyś ćwiczenie wdzięczności wydawało mi się kiedyś coachingowym wymysłem. Ale to było w czasach, gdy coaching kojarzył mi się tylko z mówcami motywacyjnymi, głoszącymi oczywistości za bardzo duże pieniądze. Teraz jestem bogatsza w wiedzę o coachingu, ale też przetestowałam praktykowanie wdzięczności na sobie i wiem, że po prostu działa.

Kilka miesięcy temu na instagramie trafiłam na zdanie wypowiedziane przez Oprah Winfrey „Bądź wdzięczny za to, co masz, a będziesz miał tego więcej. Jeśli koncentrujesz się na tym, czego nie masz, nigdy nie będziesz miał wystarczająco dużo”. Wydaje mi się, że to jest sedno wdzięczności.

Zawsze mamy za co dziękować. Nawet, gdy trafi nam się paskudny dzień, warto jest być wdzięcznym sobie samej/samemu za to, że udało nam się go przetrwać. Można też być wdzięcznym naszym bliskim za to, że byli z nami, gdy tego potrzebowaliśmy. Dlaczego to takie ważne? Bo pozwala skupiać się na tym, co pozytywne. I właśnie w tych trudnych chwilach, znalezienie pozytywów jest najważniejsze.

Ja myślę o tych wszystkich rzeczach, za które jestem wdzięczna codziennie kiedy już położę się spać i czuję, że to dobry „wyciszacz” przed snem.

7. Nie planuj i nie oczekuj zbyt wiele

Jest to szczególnie ciężkie dla kogoś, kto tak jak ja uwielbia planować. Być może nie chodzi o samą czynność planowania, a raczej o pozwalanie by pomimo planu, życie pisało swój scenariusz. Bo zasadniczo z naszym pozwoleniem, czy bez – i tak to zrobi.

Kurczowe trzymanie się planu i wygórowane oczekiwania nie raz i nie dwa zepsuło mi wyjazd, wieczorne wyjście, czy zwykłe sobotnie popołudnie. Oczekiwania zazwyczaj wiążą się z rozczarowaniem – na pewno, gdy dotyczą ludzi. Dlatego – choć to ekstremalnie trudne – warto jest sobie samemu powtarzać, że jest dobrze tak jak jest. Choć być może inaczej, niż sobie wyobrażaliśmy.

Być może na wyjeździe nie uda się zobaczyć wszystkiego, co chcieliśmy. A weekend może przynieść totalnie nieoczekiwane wydarzenia. Ale skoro nie mamy na to wpływu, warto wyciągnąć 100% z tego, co oferuje nam codzienność. Tak jak możemy wiele nowych przemyśleń, nawyków, projektów, wyciągnąć z obecnego czasu nieszczęsnej pandemii.

Czy macie jakieś swoje sposoby na dbanie o Wasze zdrowie psychiczne i po prostu dobre samopoczucie? Dajcie znać!

Ściskam,
Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *